#conowego  
2018.06.25

Zobacz jak baterie Tesli znoszą zanurzenie

Tesla to obiekt westchnień wielu miłośników motoryzacji. Nic dziwnego, obecnie stała się synonimem modnego, nowoczesnego samochodu elektrycznego. Ile w tym zasługi speców od marketingu, a ile samego produktu, to temat na osobne rozważania, jednak faktem jest, że stężenie czynnika “chcę to!” w przypadku Tesli jest bardzo wysokie.

Nie powinny zatem dziwić wysokie ceny egzemplarzy dostępnych na rynku wtórnym. W grudniu ubiegłego roku jedna z holenderskich firm taksówkowych, w związku z modernizacją floty, wystawiła na sprzedaż kilkadziesiąt sztuk modelu S z 2014 roku. Mimo wysokich przebiegów (od 220 000 km wzwyż) i taksówkowej przeszłości ich ceny wcale nie były niskie. Najtańsze egzemplarze, z przebiegiem powyżej 280 tysięcy kilometrów, wyceniono na 39 000 euro czyli prawie 170 000 złotych. To sporo, jak za auto, które przez 3 lata jeździło jako taksówka i średnio pokonywało dziennie ok 270 kilometrów.

Alternatywą dla wysłużonych taksówek mogą być egzemplarze powypadkowe i uszkodzone. Problemem może być jednak dostępność części. Z USA dochodzą sygnały, że Tesla nie chce sprzedawać nowych części do swoich aut, odmawia wsparcia, a nawet banuje osoby, które chcą samodzielnie naprawiać lub znacznie modyfikować swoje samochody. Tesla zasłania się względami bezpieczeństwa, ale eksperci wskazują raczej na dążenie do monopolu, szczególnie, że kalifornijski producent nie ma niezależnej sieci dealerskiej, a jedynie własne warsztaty. 

Jeśli nie rozbita Tesla, to może po powodziowa? Na aukcjach amerykańskich ubezpieczalni często można natrafić na zalane egzemplarze w atrakcyjnych cenach. Czy jednak zakup takiego auta ma sens? W końcu już od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, że elektryczność i woda to nie najlepsze połączenie.

Postanowił to sprawdzić popularny youtuber Rich z kanału Rich Rebuilds, który kupił zalaną Teslę i stara się ją odbudować. Tym razem postanowił wymontować akumulatory z auta, które spędziło 10 dni pod wodą, i zobaczyć w jakim będą stanie. Jest to o tyle istotne, że zestaw akumulatorów na rynku wtórnym to koszt ok 15 000$, a za samo auto youtuber zapłacił 20 000$. Po wymontowaniu akumulatorów i demontażu wszystkich osłon, Rich wyjął wszystkie ogniwa i sprawdził ich właściwości. Ku jego zaskoczeniu, wszystkie ogniwa były sprawne, a większość z nich miała właściwe napięcie wynoszące 24V. To dobry znak, zarówno dla dalszego projektu Richa, jak i dla innych posiadaczy Tesli.

Czy to znaczy, że opłaca się kupić po powodziową Teslę i naprawić samodzielnie? To chyba jednak zbyt daleko idący wniosek. Naszym zdaniem takie eksperymenty lepiej zostawić internetowym celebrytom albo fachowcom.

Zapisz się do newslettera

Bądź z nami o krok przed innymi!
Wszystko o elektromobilności - zapisz się do naszego newslettera, aby być zawsze na bieżąco.